„Facebook mi wystarczy” – dlaczego to jedno z najbardziej ryzykownych zdań w biznesie online

To zdanie słyszymy regularnie podczas rozmów z firmami. I niemal zawsze wypowiadane jest z pełnym przekonaniem.

„Nie potrzebujemy strony internetowej. Mamy Facebooka.”

Na pierwszy rzut oka brzmi rozsądnie. W końcu:

  • są obserwujący,
  • są posty,
  • są wiadomości od klientów,
  • czasem nawet rezerwacje.

Problem w tym, że Facebook nie jest fundamentem biznesu. Jest narzędziem. I to narzędziem, nad którym nie masz kontroli.

Skąd w ogóle bierze się to myślenie?

Z bardzo prostych powodów:

  • „Klienci i tak siedzą na Facebooku”
  • „Strona to koszt, Facebook jest darmowy”
  • „Wszystko da się załatwić na Messengerze”
  • „Znajomy prowadzi firmę i też ma tylko FB”

To nie jest naiwność. To jest intuicyjne, ale błędne uproszczenie. Bo Facebook działa według logiki platformy społecznościowej. Biznes powinien działać według logiki sprzedaży i bezpieczeństwa.

Historia pewnej firmy

Firma działała lokalnie. Prowadziła fanpage od lat. Kilka tysięcy obserwujących.
Regularna komunikacja, wiadomości, komentarze.

Kontakt z klientami? Facebook.
Rezerwacje? Facebook.
Sprzedaż? W dużej mierze Facebook.

Strona internetowa istniała.
Ale była dodatkiem. Bo „przecież i tak wszyscy piszą na FB”.

I pewnego dnia…

konto zniknęło.

Bez zapowiedzi.
Bez ostrzeżenia.
Bez dostępu do treści, wiadomości i historii rozmów.

Powód?
Użycie jednego zastrzeżonego słowa. W treści, która wcześniej normalnie funkcjonowała.

Co zniknęło razem z fanpage’em?

Nie tylko strona na Facebooku.

Zniknęły:

  • lata publikowanych treści,
  • komentarze i opinie klientów,
  • kontakt przez Messenger,
  • kanał sprzedaży.

Rezerwacje, które spokojnie mogły trafiać przez stronę WWW, były robione… przez Facebooka.
A Facebooka po prostu nie było.

„Na szczęście konto udało się odzyskać”

Tak.
Po kilku tygodniach.
Po nerwach.
Po niepewności.
Po realnych stratach.

I tu pojawia się pytanie, które warto zadać zanim wydarzy się podobna sytuacja:

Czy naprawdę warto opierać sprzedaż na platformie, która może zniknąć z dnia na dzień?

Zwłaszcza jeśli:

  • strona WWW już istnieje,
  • domena jest opłacona,
  • oferta mogłaby działać niezależnie od social mediów.

Facebook to wynajęty pokój. Strona WWW to Twoja własność.

Facebook:

  • może zmienić regulamin,
  • może ograniczyć zasięgi,
  • może zablokować konto automatycznie,
  • może usunąć treści bez realnej drogi odwoławczej.

Nie dlatego, że „ktoś się uwziął”. Dlatego, że to nie jest Twoja platforma.

Strona internetowa:

  • jest Twoja,
  • działa 24/7,
  • zbiera zapytania z Google,
  • buduje wiarygodność,
  • nie znika, bo algorytm się zmienił.

„Ale klienci i tak piszą do nas na Facebooku”

Świetnie. Tylko wtedy warto zadać jedno bardzo konkretne pytanie:

Ile zapytań miesięcznie daje dziś Facebook?

To pytanie zmienia wszystko.

Bo jeśli:

  • nie wiesz → działasz intuicyjnie, nie strategicznie
  • wiesz → możesz optymalizować, skalować i dywersyfikować

Facebook daje zapytania „tu i teraz”.
Strona WWW + SEO pracują ciągle, nawet wtedy, gdy nic nie publikujesz.

Facebook nie jest wyszukiwarką

To kluczowa różnica. Na Facebooku użytkownik:

  • scrolluje,
  • konsumuje treści,
  • reaguje emocjonalnie.

W Google użytkownik:

  • aktywnie szuka usługi,
  • porównuje oferty,
  • chce kontaktu, ceny, konkretów.

Strona internetowa przechwytuje istniejący popyt. Facebook próbuje go dopiero wytworzyć. To dwa różne etapy lejka sprzedażowego. Jeden nie zastępuje drugiego.

„Facebook jest darmowy” – tylko z pozoru

Za Facebooka nie płacisz pieniędzmi… ale płacisz:

  • czasem,
  • uwagą,
  • reklamami,
  • zależnością od algorytmu.

Strona WWW:

  • raz dobrze zaprojektowana,
  • dobrze zoptymalizowana,
  • może generować zapytania latami.

To różnica między ciągłym „byciem na bieżąco”, a posiadaniem stabilnego punktu sprzedaży.

Największy błąd: „zrobimy stronę później”

„Później” zwykle oznacza:

  • gdy spadną zasięgi,
  • gdy reklamy przestaną się opłacać,
  • gdy konkurencja będzie już krok przed nami.

Strona internetowa nie jest dodatkiem do Facebooka. Jest bazą, na której dopiero sensownie opiera się:

  • social media,
  • reklamy,
  • pozycjonowanie,
  • analitykę.

Facebook czy strona WWW? To złe pytanie.

Lepsze brzmi:

Czy chcę opierać sprzedaż na czymś, nad czym nie mam kontroli?

Facebook:

  • świetny do relacji,
  • świetny do komunikacji,
  • świetny do przypominania się klientom.

Strona WWW:

  • porządkuje ofertę,
  • buduje zaufanie,
  • zbiera zapytania,
  • zabezpiecza biznes.

Najrozsądniejszy model to:

  • Facebook → przyciąga uwagę
  • Strona WWW → zamyka sprzedaż

Nie odwrotnie.

Podsumowanie

Historia firmy, która z dnia na dzień straciła fanpage, skończyła się dobrze. Ale tylko dlatego, że konto udało się odzyskać.

A co, jeśli:

  • by się nie udało?
  • trwałoby to miesiącami?
  • klienci poszliby do konkurencji?

Dlatego „Facebook mi wystarczy” to nie strategia. To ryzyko, często nieuświadomione. Strona internetowa nie jest przeciwieństwem Facebooka. Jest jego zapleczem, wsparciem i zabezpieczeniem. I jeśli masz już stronę WWW, warto zadać sobie jedno proste pytanie:

Po co nerwy, skoro można oprzeć sprzedaż na czymś, co naprawdę jest Twoje?

Spis treści: